Co Rosjanie sądzą o wojnie?

Co Rosjanie sądzą o wojnie? Zdanie Rosjan o wojnie na Ukrainie.
Źródło: Дмитрий Трепольский / Pexels

Reakcja społeczności międzynarodowej na rosyjską inwazję przełożyła się na codzienność wielu Rosjan. Nałożone sankcje w dużym stopniu przyczyniają się do ubożenia narodu rosyjskiego. Wydawać by się mogło, że coraz trudniejsze warunki i obniżający się standard życia spowodują masowy sprzeciw wobec działań Putina. Statystyki pokazują, że rzeczywistość jest jednak inna, a Rosjanie uważają wojnę za zło konieczne. Są jednak nieliczni, którzy otwarcie sprzeciwiają działaniom Kremla. Co Rosjanie sądzą o wojnie? Jakie jest zdanie Rosjan o wojnie na Ukrainie?

Wpływ sankcji na życie Rosjan

Restrykcje spowodowały znaczące pogorszenie stanu rosyjskiej gospodarki. Sankcje objęły eksport i import, a państwa zachodnie ograniczyły lub wstrzymały dostęp do najnowocześniejszych technologii. Te natomiast stanowiły kluczowe narzędzie przy wydobyciu surowców, ich przetwarzaniu i produkcji żywności. Ceny większości towarów poszybowały w górę, a inflacja przybrała na wielkości. Zmiany odczuwa każdy Rosjanin, choć skala ich dolegliwości zależy od grupy społecznej.

Jeszcze przed inwazją na terytorium Ukrainy społeczeństwo rosyjskie walczyło z wysokim poziomem biedy. Specjaliści z Ośrodka Studiów Wschodnich, zauważają, że już rok temu około 20 mln ludzi egzystowało poniżej progu ubóstwa. Ponad 60% przeznaczało na żywność połowę budżetu domowego, a 16% – prawie cały budżet. Są to liczby, które w zestawieniu z danymi dotyczącymi inflacji sugerują, jak drastycznie pogorszyła się sytuacja ludności przy szalejącej inflacji, która w czerwcu 2022 roku wynosiła 15,9%. Część Rosjan, która przed wojną żyła poniżej minimum socjalnego, dziś funkcjonuje w bardzo trudnych, często nieludzkich warunkach.

Sankcje okazały się niezwykle dotkliwe dla klasy średniej, która była głównym odbiorcą zachodnich usług motoryzacyjnych, technicznych i turystycznych. Wszystkie te obszary praktycznie przestały działać za sprawą nałożonych ograniczeń lub prowadzonego przez zagraniczne korporacje bojkotu.

Rosjanie są jednak narodem o dużych możliwościach adaptacyjnych. Oznacza to, że mogą zaakceptować trudne warunki, jeżeli uważają, że te biorą się z uzasadnionej przyczyny. Propaganda Kremla w tym wypadku okazuje się skuteczna. Statystyki wskazują, że znaczna część Rosjan popiera specjalną operację wojskową prowadzoną na Ukrainie. Znajdują się jednak nieliczni, którzy krytycznie spoglądają w kierunku działań Putina. Są też tacy, którzy całkowicie się im sprzeciwiają.

Co o wojnie myślą Rosjanie?

Przy analizie skutków gospodarczych, które oddziałują na życie zwykłych Rosjan, należy zauważyć, że opinia obywateli w zasadzie nie interesuje Putina. Jak wyjaśnia ekspertka z Ośrodka Studiów Wschodnich w rozmowie w Business Insider, za powielanie fake newsów (czyli mówienie, że w Ukrainie toczy się wojna) grozi kara 15 lat łagru. Za zdradę narodową (za co władze mogą uznać nawet publiczny protest przeciwko inwazji) — 20 lat. Kreml posiada więc wystarczające środki do manipulacji nastrojami publicznymi.


Rosjanie znajdują się pod ogromną presją rządowej propagandy. Z każdej strony zalewani są informacjami z linii frontu, jednak ze specjalną narracją Putina. To właśnie przez nią duży odsetek społeczeństwa wierzy, że Zachód chce zniszczyć Rosję, a Rosja musi się bronić przed obcą agresją.

Poparcie Putina wciąż wysokie

Sondaż przeprowadzony pod koniec maja przez Centrum Lewady wykazał, że aż 77% Rosjan popiera działania prowadzone na Ukrainie. To dwa punkty procentowe więcej w porównaniu z kwietniowymi statystykami. Ankieta wskazała, że w każdej grupie wiekowej większość respondentów uważa specjalną operacją wojskową za uzasadnioną. Aż 60% osób w wieku 18-24 wyraziło wobec niej swoje poparcie. W starszej grupie wiekowej wynik był jeszcze wyższy i wyniósł aż 83% u osób starszych niż 55 lat. Prawie połowa Rosjan uważa też, że wojna potrwa jeszcze co najmniej pół roku.

Wyniki udostępnione przez instytut sugerują, że zdecydowana większość Rosjan pogodziła się z surowymi warunkami i uznała je za nową rzeczywistość. Rosyjscy socjologowie uważają jednak, że wysokie poparcie wśród ludzi nie powoduje sama inwazja, a reakcje, z którymi spotkała się ze strony Zachodu. Sankcje nałożone na Rosję dla wielu stanowią potwierdzenie propagandowych przekazów. W społeczeństwie uznano je za antyrosyjskie, a ich wpływ na poszczególne dziedziny życia (zakaz lotów do państw zachodnich, wykluczenie z wydarzeń kulturalnych i sportowych) został odebrany jako dyskryminacja całego narodu rosyjskiego.

Dane statystyczne napływające z Rosji od wielu lat kwestionowane są przez zachodnich ekspertów. Specjaliści podkreślają, że Rosjanie boją się odpowiadać szczerze na pytania ankieterów. Od czasu inwazji rosyjskie organy państwowe podejrzewane są także o manipulowanie statystykami i zatajanie poszczególnych informacji. Centrum Lewady to jedyny niezależny ankieter działający w Rosji i stanowi prawdopodobnie najbardziej wiarygodne źródło pozyskiwania danych o rosyjskim społeczeństwie. Nie powinno się jednak patrzeć na powyższe dane bezkrytycznie, bo odpowiedzi Rosjan mogą być dalekie od prawdy. Dokładne zbadanie opinii publicznej jest trudne, bo władze dysponują środkami, które skutecznie zastraszają obywateli przy wyrażaniu swojego zdania.

Przeciwnicy inwazji

Reżim Putina skutecznie kontroluje wewnętrzne spostrzeganie prowadzonych działań. Dysponuje potężnymi środkami szerzenia propagandy i wymierzania represji “zdrajcom narodu”. Na początku inwazji wprowadził unormowania dotyczące kar za prowadzenie relacji w mediach i udostępnianie informacji, które odbiegają od oficjalnej narracji Kremla. Większość jego przeciwników zdecydowała się na wyjazd z kraju. Według Federalnej Służby Bezpieczeństwa w pierwszym kwartale tego roku z Rosji wyjechało 3,9 miliona osób w celach turystycznych lub służbowych. To aż 1,2 mln więcej ludzi niż w roku poprzedzającym statystki. FSB nie podaje, ilu z nich powróciło do kraju.

Wyrażanie swojego niezadowolenia na ulicach miast może skutkować bardzo surowymi karami. Pomimo zagrożenia płynącego ze strony władz i organów ścigania, nielicznym przeciwnikom udało się zorganizować uliczne demonstracje, aby otwarcie manifestować swój sprzeciw i potępić wojnę Putina.


Rosjanie, którym udało się zabrać głos i otwarcie sprzeciwić inwazji, zostali zatrzymani. Rosyjskie służby śledcze natychmiast złożyły wnioski o ich ukaranie, a wobec niektórych już toczą postępowania karne.

W kraju nie odbywają się już demonstracje na szeroką skalę. Reżim Putina ciężko pracuje, aby wszelkie głosy niezadowolenia spotkały się z odpowiednią reakcją organów ścigania. Przeciwnicy wojny zostali skutecznie zastraszeni. Wielu z nich ze względu na wygodę i obawę przed możliwymi sankcjami zdecydowało się na milczenie. Powodem do wszczęcia postępowania karnego mogą być nawet niejednoznaczne posty zamieszczane w mediach społecznościowych.

Rosjanie mogą zostać ukarani za podjęcie każdego działania, które w jakikolwiek sposób sugeruje ich sprzeciw wobec działań Putina. Przekonali się o tym na własnej skórze protestujący, którzy w marcu bieżącego roku zostali aresztowani za trzymanie czystych kartek papieru. Co ciekawe, były to często protesty jednoosobowe. Reakcja organów ścigania pokazuje, że wszystkie komunikaty, które mogą świadczyć o kwestionowaniu decyzji Putina spotkają się z odpowiednią karą.

Total
0
Shares

Brak połączenia z internetem