To, co widzicie na zdjęciu tytułowym nie jest bynajmniej wytworem fotoszopowego specjalisty. Oto Taylor Aerocar – niesamowite połączenie samochodu z… samolotem. 

Taylor Aerocar – samochód, który może latać 

Latające samochody to motyw często pojawiający się w wizjach futurystycznych twórców. Mało kto wie jednak, że szukając samochodu, który umie latać lub też samolotu, który umie jeździć po drodze wcale nie musimy patrzeć w przyszłość, lecz w przeszłość.

Oto w 1949 roku niejaki Moulton Taylor postanowił stworzyć mały, dwumiejscowy miejski samochód, Taylor Aerocar. Słowo Aero nie pojawia się jednak w tej nazwie przypadkowo. Wystarczyło bowiem dojechać na kołach do pobliskiego pasa startowego, a tam działa się magia.

Taylor Aerocar
Taylor Aerocar w wersji drogowej

Samochód łączył się z modułem zawierającym skrzydła, stery i śmigło. Moduł ten można było zarówno przechowywać na lotnisku, jak i ciągnąć za sobą na miejsce w formie dość niestandardowej przyczepy. Cały proces przeobrażenia samochodu w samolot był maksymalnie uproszczony. Kierowca (który za chwilę miał się stać pilotem) podnosił tablicę rejestracyjną i łączył wał napędowy samochodu z modułem lotniczym – zarówno forma samochodu, jak i samolotu, były napędzane przez ten sam 143-konny lotniczy silnik Lycominga. Następnie skrzydła i stery rozkładały się automatycznie do odpowiedniej pozycji. Całość zajmowała około pięciu minut i kończyła się wysunięciem niby-wolantu i dodatkowych pedałów. Teraz wystarczyło już tylko odpalić silnik (co było niemożliwe, gdyby proces przepoczwarzenia nie przebiegł poprawnie) i startować.

Taylor Aerocar
Po rozłożeniu skrzydeł

Pomysł był oczywiście zupełnie szalony i – co oczywiste – nie zdobył żadnej większej popularności. Samochodolot nigdy nie wszedł do masowej produkcji, a liczba wyprodukowanych egzemplarzy wyniosła jedynie sześć. Tylko jeden z nich przetrwał do dziś jako maszyna zdolna do lotu.

Samochodoloty? Taylor Aerocar nie był pierwszy 

Skąd w głowie Moultona Taylora pojawił się tak dziwny pomysł na stworzenie samochodolotu, hybrydy samochodu z samolotem? Zainspirowały go nie tylko wizje futurystów, ale także realnie istniejąca maszyna tego typu.

Airphibian
Airphibian

Taylor Aerocar był ulepszonym pomysłem Airphibiana – innego samochodolotu zaprojektowanego jeszcze w 1946 przez wynalazcę Roberta E. Fultona, którego Moulton Taylor poznał podczas wycieczki do Delaware. Airphibian nie był jednak wyposażony w możliwość wygodnego przewożenia lotniczych elementów, te bowiem stanowiły w nim jedną całość bez możliwości składania i rozkładania, co było zdecydowanie mniej praktyczne. Również samochodowy moduł Airphibiana miał z samochodem wspólne chyba tylko to, że poruszał się na czterech kółkach. Te właśnie cechy uległy zmianie w przypadku Taylora Aerocara, który miał zrewolucjonizować rynek poprzez umożliwienie odpowiednio majętnym fanom latania odbycia powietrznej oraz naziemnej podróży przy pomocy jednej i tej samej maszyny, a czas konwersji został skrócony do minimum.

Latający samochód Jessa Dixona

Ani Airphibian ani Aerocar nie odniosły ostateczne żadnego komercjalnego sukcesu. Warto jednak zauważyć, że eksperymenty z samolotami potrafiącymi poruszać się w miarę sprawnie po drogach prowadzono już wcześniej, jak w przypadku ukazanego na zdjęciu powyżej latającego samochodu Jessa Dixona.

AVE Mizar

Za duchowego następcę Airphibiana uznać można projekt AVE Mizar z 1971 roku – samochodu z dołączonym skrzydłem, silnikami pod nimi i ogonem. Również ten projekt okazał się porażką, a unoszony samochód był zwyczajnie zbyt ciężki, całość zaś – słabo wykonana i cierpiąca na wiele problemów projektowych.

Audi Pop.Up Next

W 2018 roku Audi na targach motoryzacyjnych zaprezentowało Audi Pop.Up Next – koncept unoszonej przez quadrocopter kabiny pasażerskiej, która może wylądować na podstawce wyposażonej w koła, po czym poruszać się po drodze.

Audi Pop.Up Next jest jednak oczywiście swobodną wizją, a do jakichkolwiek prób jej realizacji jest wciąż bardzo daleko.

Co przyniesie przyszłość?

Żadna z hybryd samochodu z samolotem (lub na odwrót) nigdy nie okazała się sukcesem. Trudno się dziwić – w dzisiejszym świecie wciąż trudno wyobrazić sobie potrzebę istnienia tego typu maszyn. Być może jednak, wobec rosnącego zatłoczenia dróg w rosnących w ekspresowym tempie metropoliach, transport drogowo-powietrzny stanie się jedynym rozwiązaniem problemu? Przyszłość pokaże, czy Taylor Aerocar był nikomu niepotrzebnym wynalazkiem, czy może produktem, który wyprzedził swoje czasy.