Prywatyzacje lat 90. i zachodzące przy nich patologie do dziś wzbudzają liczne kontrowersje związane z korupcją i wyprzedażą olbrzymiego, państwowego majątku niemalże za bezcen. Jedną z tych najbardziej wątpliwych jest z pewnością prywatyzacja Telekomunikacji Polskiej S.A., o której napisano wiele, często pomijając jednak aspekt bezpieczeństwa narodowego. Okazuje się, że w wyniku zaniedbań ówczesnych władz, przez blisko 6 lat Polska nie posiadała systemu kierowania państwem w razie zagrożeń i wojny. 

Prywatyzacja TP S.A. 

Telekomunikacja Polska S.A., znana szerzej pod skrótem TP S.A., powstała w 1991 roku w wyniku wydzielenia części telekomunikacyjnej z pochodzącego jeszcze z okresu PRL przedsiębiorstwa „Polska Poczta, Telegraf i Telefon”. Pozostawała przy tym państwowym monopolistą, mając w swojej pieczy całość narodowej infrastruktury telekomunikacyjnej, zarówno cywilnej, jak i wojskowej. O potędze TP S.A. dobrze świadczy liczba jej klientów, która w okolicy 2000 roku osiągnęła pokaźne 10 milionów osób.

O prywatyzacji TP S.A. napisano już bardzo wiele, choć sprawa wciąż pełna jest niewyjaśnionych wątpliwości. Do dziś nie ustalono, dlaczego pod koniec lat 90. postanowiono o sprzedaży w całości przedsiębiorstwa o strategicznym znaczeniu dla obronności kraju, przy czym jako oficjalną wersję podaje się potrzebę natychmiastowego zastrzyku finansowego dla ówczesnego rządu Jerzego Buzka. O ile w warunkach gospodarki rynkowej prywatyzacja dawnych państwowych molochów była potrzebna, by nie powiedzieć konieczna, tak w dobrym interesie jest pozostawianie spółek strategicznych pod państwową kontrolą lub choćby podział tych spółek i sprzedaż jedynie tych mniej ważnych dla kraju. Związana z TP S.A. transakcja oznaczała nie tyle sprzedaż samej firmy, co całego rynku telekomunikacyjnego.

Trzy akty 

Rozplanowano ją na trzy etapy. Pierwszy z nich rozpoczął się w 1998 roku wraz z debiutem giełdowym (IPO) i sprzedażą 210 milionów akcji stanowiących 15% kapitału zakładowego w ręce inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych, zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Wycena oferty osiągnęła imponujące wówczas 3,14 miliarda złotych, a na akcje zapisało się ponad 132 tysiące osób. Debiut TP S.A. do dziś pozostaje jednym z największych IPO w historii polskiej giełdy. Drugi etap rozpoczął się dwa lata później, gdy zdecydowano o sprzedaży znacznego pakietu akcji pozostającego wcześniej pod kontrolą Skarbu Państwa. Zakupem zainteresował się France Telecom oraz… Kulczyk Holding, który zawiązał konsorcjum z francuskim gigantem telekomunikacyjnym. Wspólnie nabyli 35% wszystkich akcji spółki w zamian za 4 miliardy dolarów, przy czym w 2001 Jan Kulczyk dokupił dodatkowe 12,5%. Od tego czasu w posiadaniu konsorcjum znajdowało się 47,5% Telekomunikacji Polskiej. W 2005 roku Kulczyk Holding sprzedał swój pakiet na rzecz France Telecom, zaś Skarb Państwa stopniowo pozbywał się własnych akcji aż do 2010 roku, gdy ostatecznie sprzedano ostatnie 4,15% akcji tracąc zupełnie kontrolę nad dawnym monopolistą polskiego rynku telekomunikacyjnego.

Cena za wejście do Unii

Tyle na temat prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej wiemy oficjalnie. Zakulisowo powstało natomiast wiele nakładających się lub sprzecznych wersji tego, co zaszło na przełomie tysiącleci, żadna z nich nie jest pewna, ani nie tworzy spójnego obrazu rzeczywistości. Najbardziej prawdopodobną wydaje się jednak ta, mówiąca jakoby sprzedaż giganta Francuzom miała być ceną za upragnione wejście do Unii Europejskiej oraz NATO, wiązała się bowiem z przejęciem całego rynku telekomunikacyjnego oraz infrastruktury o znaczeniu strategicznym. Decyzja miała zapaść na najwyższych szczeblach władz z udziałem prezydenta Francji Jacques’a Chiraca oraz polskich premiera Jerzego Buzka i prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego. Jan Kulczyk wraz z Kulczyk Holding miał natomiast pełnić rolę negocjatora i korzystać ze swoich znajomości oraz umiejętności biznesowych – był już wówczas najbogatszym Polakiem.

Często mówi się także o patologiach mających miejsce szczególnie w pierwszym i drugim etapie prywatyzacji, gdy to przy wyborze firm doradczych dochodziło do wielomilionowych wyłudzeń ze Skarbu Państwa. Swojego czasu prasa rozpisywała się o kłótni Czempińskiego (byłego szefa UOP) z Kulczykiem o milion złotych stanowiących „prowizję za pomoc” w wyborze konsorcjum France Telecom i Kulczyk Holding.

Obiekt 09120 

Po udanej sprzedaży Telekomunikacji Polskiej „niespodziewanie” okazało się, że najbardziej strategiczna dla polskiej obronności infrastruktura telekomunikacyjna znalazła się w rękach zagranicznego podmiotu. Ostatecznie bowiem nie wyłączono jej ze sprzedaży, podobnie jak ponad 350 masztów umożliwiających nadawanie sygnału radiowo-telewizyjnego zarządzanych przez podległą spółkę Emitel. Przy zawieraniu umowy nie zawracano sobie nawet głowy zakazaniem odsprzedaży akcji firmom trzecim.

Odziedziczona po PRL cywilna i wojskowa infrastruktura telekomunikacyjna oraz szereg ważnych dla państwowej obronności tajnych obiektów i centrali znalazło się teraz w rękach Francuzów. Nie mogły one jednak pełnić ważnych funkcji, gdyż ich wiedzę na ich temat posiadała Rosja w wyniku swojej nadrzędnej roli w Układzie Warszawskim oraz – prawdopodobnie – USA, które latami prowadziły akcje wywiadowcze.

Na początku lat 90. podjęto więc decyzję o budowie nowej infrastruktury wojskowej, w tym KSŁ – Krajowego Systemu Łączności. Jego sercem miał stać się tzw. Obiekt 09120, olbrzymi podziemny schron przeciwatomowy ze stanowiskami dla prezydenta, premiera administracji rządowej, pozarządowych organów administracji centralnej i kierowników instytucji państwowych związanych z obronnością kraju, a także organów samorządu terytorialnego. Obiekt 09120 wyposażono m.in. w Stanowisko Kierowania Państwem, Centralę Międzynarodową i Międzymiastową, Stację Łączności Radiowej. Znalazły się tam także systemy podtrzymywania życia spotykane w schronach przeciwatomowych, takie jak agregaty prądotwórcze i baterie akumulatorów, specjalne śluzy z systemami dekontaminacji, stację filtrów powietrza i studnię głębinową wraz z systemem uzdatniania wody. Całość zakamuflowano jako infrastrukturę telekomunikacyjną TP S.A.

Koszt budowy schronu nigdy nie został oficjalnie ujawniony, z pewnością był jednak ogromny, szczególnie mając na uwadze warunki panujące we wczesnej III RP.

Wszystko na marne przez… zaniedbanie  

Obiekt 09120 został jednak sprzedany wraz z Telekomunikacją Polską kilka lat po zakończeniu budowy, co doprowadziło do jego dekonspiracji oraz utraty systemu kierowania państwem w razie zagrożeń lub wojny aż na blisko 6 lat – aż do budowy nowego schronu za kolejne miliony lub wręcz miliardy złotych. Prace z nim związane nie zostały jednak prawdopodobnie ukończone aż do dzisiaj.

Wiedzę o lokalizacji Obiektu 09120 posiedli jednak nie tylko Francuzi, których łączył z Polską Pakt Północnoatlantycki. Korzystając z braku określonego w umowie zakazu odsprzedaży akcji, zbyli oni część udziałów na rzecz powiązanego z Rosją Kapiri Investments. Naruszyło to nie tylko bezpieczeństwo Polski, ale i bezpieczeństwo całego NATO, Rosjanie mogli bowiem posiąść w ten sposób wiedzę o lokalizacji kluczowym dla zarządzania państwem w razie wojny schronie, by następnie przy pomocy bomb odciąć go od świata zewnętrznego.

Jako winnego tej sytuacji trudno wskazać kogoś innego, niż Bronisława Komorowskiego – byłego prezydenta RP, pełniącego wówczas obowiązki szefa MON oraz WSI. Zaniedbał on możliwość wyłączenia schronu ze sprzedaży, a pytany o Obiekt 09120 odpowiadał – „nie mam wiedzy”, jak zabezpieczyć państwowy interes w tym przypadku.

Obiekt 09120 do dziś znajduje się w okolicach Warszawy. Do ostatecznego odtajnienia doszło w roku 2016, gdy Orange Polska (dawniej TP S.A.) wystawiła cały kompleks na sprzedaż. Niestety, nie można go odwiedzić, gdyż na dolne kondygnacje nie są wpuszczane nawet osoby zainteresowane zakupem.

Może warto się zrzucić 😉